Ile osób i ile busów potrzeba do zlecenia: jak dobieramy skład
Klient podaje metraż, a my pytamy o piętro i windę. Brzmi to jak unikanie odpowiedzi, ale właśnie te dwie rzeczy decydują o tym, ilu ludzi przyjedzie i ile razy auto pojedzie na rozładunek. Mieszkanie sześćdziesięciometrowe na parterze z podjazdem pod klatkę i takie samo na czwartym piętrze kamienicy bez windy to dwa zupełnie różne zlecenia, choć na papierze wyglądają identycznie.
Skład ekipy dobiera się do schodów, nie do metrażu
Wynoszenie rzeczy z mieszkania rozpada się na dwa etapy: pakowanie w środku i transport na dół. Pierwszy zależy od tego, ile jest rzeczy, drugi wyłącznie od drogi, którą trzeba pokonać. Gdy działa winda, transport jest tani czasowo i dwie osoby wystarczą przy większości mieszkań. Gdy windy nie ma, każdy przedmiot pokonuje te schody na czyichś rękach.
Śląska i zagłębiowska zabudowa daje pod tym względem cały przekrój. Bloki na Środuli, Tysiąclecia czy Podłężu mają windy i szerokie korytarze. Kamienice w Śródmieściu Bytomia mają wysokie kondygnacje, przez co jedno piętro odpowiada dwóm w nowszym budownictwie. Familoki w Nikiszowcu, Lipinach i na Hugonie mają wąskie, kręte klatki, na których większy mebel trzeba obracać na półpiętrze.
Do tego dochodzi trzeci czynnik: odległość od klatki do auta. W kamienicy z zamkniętym podwórkiem albo w kompleksie garażowym z wąskimi alejkami bus stoi czasem kilkadziesiąt metrów dalej, a każdy metr mnoży się przez liczbę kursów. Dlatego pytamy nie tylko o piętro, ale i o to, gdzie da się zaparkować.
Ile mieści bus i dlaczego nie liczy się liczba mebli
Ładownia auta dostawczego to przestrzeń o określonej kubaturze i to ona wyznacza granicę, nie liczba sztuk. Dziesięć rozkręconych szaf zajmie mniej miejsca niż jeden narożnik, którego nie da się rozłożyć. Trzy materace potrafią wypełnić połowę auta, choć waży to niewiele.
Dlatego przy planowaniu zlecenia myślimy objętością, a nie liczbą mebli. Rzeczy dzielą się z grubsza na trzy grupy: te, które da się spłaszczyć po rozkręceniu, czyli szafy, regały i biurka; te, które zachowują kształt, czyli tapicerka, materace i sprzęt AGD; oraz drobnica pakowana w worki, którą upycha się w wolne przestrzenie między dużymi rzeczami.
Sposób ładowania robi realną różnicę. Ładownia wypełniona bez ładu mieści zauważalnie mniej niż ta układana od podłogi do sufitu, z płaskimi elementami przy ścianach i workami w szczelinach. Właśnie dlatego jedna osoba z ekipy zostaje przy aucie i układa, zamiast nosić razem z resztą.
Kiedy dwie osoby, kiedy trzy, a kiedy cztery
Nie ma tu sztywnego cennika składu, jest za to logika, którą łatwo pokazać na typowych sytuacjach. Tabela poniżej odpowiada temu, jak faktycznie planujemy grafik na kolejny dzień: patrzymy na drogę, jaką pokona każdy przedmiot, i na to, ilu ludzi zmieści się na niej naraz, nie zawadzając sobie nawzajem.
Zwiększenie składu nie zawsze oznacza proporcjonalnie wyższy koszt dla Ciebie, bo skraca czas pracy. Cztery osoby na wąskiej klatce familoka bywają zresztą przeszkodą, a nie pomocą: przy jednym biegu schodów mijanie się z meblami wydłuża robotę. Dlatego skład dobiera się do przepustowości drogi, a nie do wielkości mieszkania.
| Sytuacja | Typowy skład | Dlaczego tak |
|---|---|---|
| Pojedynczy mebel, dowolne piętro | Dwie osoby | Jeden nosi z przodu, drugi z tyłu, trzeci nie ma co robić |
| Mieszkanie z windą, do trzech pokoi | Dwie do trzech osób | Winda przejmuje najcięższą część transportu |
| Mieszkanie bez windy, drugie piętro i wyżej | Trzy do czterech osób | Schody są wąskim gardłem, potrzeba zmienników |
| Dom jednorodzinny z piwnicą i strychem | Trzy do czterech osób, często dwa auta | Kilka poziomów i duża objętość rzeczy |
| Mieszkanie zapełnione po sufit | Cztery osoby, praca na dwa dni | Dochodzi sortowanie i pakowanie drobnicy |
| Ciąg piwnic dla zarządcy | Cztery osoby plus przedstawiciel administracji | Praca według listy, z dokumentacją zdjęciową |
Drugi kurs czy większe auto: co się kiedy opłaca
Przy zleceniu, które nie mieści się w jednym załadunku, są dwie drogi. Pierwsza to podstawienie większego auta, druga to dwa kursy tym samym busem. O wyborze decyduje odległość do miejsca rozładunku i to, czy auto w ogóle podjedzie pod budynek.
W gęstej zabudowie kamienic większe auto bywa gorszym rozwiązaniem, bo nie wjedzie w podwórko, nie zmieści się na wąskiej uliczce ani nie przejedzie pod niską bramą. Wtedy dwa kursy mniejszym busem wychodzą szybciej, mimo dodatkowej jazdy. W zabudowie jednorodzinnej z szerokim podjazdem sytuacja jest odwrotna.
Liczy się też pora dnia. Kurs na rozładunek w środku popołudnia, przez centrum Katowic albo drogami wylotowymi w stronę Sosnowca, potrafi zająć dwa razy więcej czasu niż ten sam kurs o dziewiątej rano. Dlatego przy zleceniach wymagających kilku przejazdów zaczynamy wcześnie i pierwszy rozładunek staramy się mieć za sobą jeszcze przed południem.
Trzecia możliwość to dwa auta pracujące na zmianę: jedno stoi pod klatką i jest ładowane, drugie jedzie na rozładunek. Ekipa nie ma wtedy przestoju, bo zawsze jest gdzie odkładać rzeczy. Stosujemy to przy większych zleceniach i przy przeprowadzkach z terminem na konkretny dzień, gdzie każda przerwa się kumuluje.
Rzeczy, które zmieniają skład ekipy i sprzęt w aucie
Kilka przedmiotów zmienia plan bardziej niż cały pokój mebli. O każdym z nich lepiej powiedzieć przy zamawianiu, bo dobiera się do nich osobny sprzęt i dodatkowe ręce, a improwizacja na miejscu kończy się zwykle stratą czasu.
Są też rzeczy, których po prostu nie przewozimy, i mówimy o tym wprost przy pierwszej rozmowie. Pianina, fortepiany, sejfy o dużej masie i akwaria powyżej dwustu litrów wymagają specjalistycznego sprzętu oraz innego zabezpieczenia ładunku. Wskazujemy wtedy firmy, które się tym zajmują, zamiast próbować na siłę.
- Meblościanka i zabudowa kuchenna: prawie zawsze demontaż na miejscu, czyli dodatkowa godzina i narzędzia.
- Lodówka, pralka, kuchenka: ciężkie, wymagają odłączenia i pasów transportowych, jadą osobnym strumieniem.
- Materace i narożniki: bezwładne, nie dają się złożyć, wypychają ładownię szybciej niż cokolwiek innego.
- Gruz, opał i złom: liczy się ciężar, nie objętość, więc auto zapełnia się długo przed wypełnieniem przestrzeni.
- Rzeczy z piwnicy i strychu: noszenie po stromych schodach, często bez światła, wymaga większego składu.
Jak opisać zlecenie, żeby skład był dobrany za pierwszym razem
Najlepiej działa krótki opis plus trzy zdjęcia. W opisie podaj metraż i liczbę pokoi, piętro, informację o windzie i o tym, na które piętra dojeżdża, oraz miejsce, w którym da się zaparkować. Dorzuć wzmiankę o piwnicy, komórce albo garażu, jeśli mają być robione przy tej samej wizycie.
Zdjęcia zrób z progu każdego pomieszczenia, a do tego jedno na klatkę schodową i jedno na wejście do budynku od strony ulicy. Widzimy na nich to, czego nikt nie opisuje przez telefon: wysokość mebli, szerokość drzwi, kąt zakrętu na półpiętrze. Na tej podstawie dobieramy skład i auto, a wycena przestaje być widełkami.
Tak przygotowujemy zarówno opróżnianie mieszkań, jak i przeprowadzki, gdzie dokładność planu ma jeszcze większe znaczenie, bo termin bywa nieprzesuwalny. Zadzwoń pod 573 583 195 i opisz sytuację w kilku zdaniach albo wyślij zdjęcia, a powiemy, ilu ludzi przyjedzie, jakim autem i ile to potrwa.
Masz podobną sytuację? Zadzwoń i opisz, co jest do zabrania.
Zadzwoń: 573 583 195Najczęstsze pomyłki przy szacowaniu skali roboty
Pierwsza to liczenie samych mebli. Ludzie wymieniają wersalkę, dwie szafy i stół, a zapominają o zawartości tych szaf, o pudłach pod łóżkiem, o zwiniętym dywanie za drzwiami i o balkonie zastawionym doniczkami. Ta niewidoczna część potrafi zająć w aucie tyle samo miejsca co same meble.
Druga to pomijanie piwnicy. Prawie każde mieszkanie w bloku ma boks, a prawie w każdym boksie coś stoi. Jeśli piwnica ma być zrobiona przy tej samej wizycie, powiedz o tym od razu, bo to zmienia zarówno czas, jak i skład ekipy. Doliczenie jej w trakcie oznacza przestawianie całego grafiku dnia.
Trzecia pomyłka dotyczy dostępu. Klient mówi, że da się podjechać pod klatkę, a na miejscu okazuje się, że wjazd blokuje szlaban, do którego pilot ma administracja czynna do piętnastej. Sprawdź to dzień wcześniej, zwłaszcza w kamienicach z zamkniętym podwórkiem i na osiedlach z bramami wjazdowymi.
Najczęstsze pytania
Czy większa ekipa oznacza wyższy rachunek?
Nie w prostym przełożeniu, bo więcej osób skraca czas pracy. Przy mieszkaniu bez windy na czwartym piętrze cztery osoby zrobią robotę w tyle czasu, że łączny koszt bywa zbliżony do wersji z dwiema osobami pracującymi znacznie dłużej. Skład dobieramy do przepustowości klatki schodowej, a nie po to, żeby podbić kwotę.
Ile mieści typowy bus dostawczy?
Nie podamy liczby mebli, bo to zależy od ich rodzaju bardziej niż od ilości. Rozkręcone szafy i regały spłaszczają się prawie całkowicie, a jeden narożnik albo trzy materace potrafią zająć połowę ładowni. Najpewniejszy sposób to zdjęcia pomieszczeń: na ich podstawie widać, czy zmieści się to w jednym kursie.
Czy przy dwóch kursach czekam z pustym mieszkaniem między nimi?
Nie, ekipa zostaje na miejscu i pakuje dalej, podczas gdy auto jedzie na rozładunek. Przy większych zleceniach jeżdżą dwa auta na zmianę, więc nie ma przestoju w ogóle. Właśnie dlatego czas całej roboty rzadko rośnie proporcjonalnie do liczby kursów.
Czy do wynoszenia rzeczy z piwnicy potrzeba więcej ludzi?
Zwykle tak, i to z dwóch powodów. Schody piwniczne bywają strome i wąskie, a w wielu boksach nie ma światła, więc nosi się mniejszymi partiami i wolniej. Przy opale, złomie albo gruzie dochodzi ciężar, przy którym każdy worek wymaga osobnego kursu na górę.
Co, jeśli rzeczy będzie więcej, niż zakładaliśmy?
Mówimy o tym przed rozpoczęciem dalszej pracy i ustalamy, czy dokładamy kurs, czy wracamy następnego dnia. W praktyce najczęściej dokładamy kurs tego samego dnia, bo mieszkanie w połowie opróżnione nikomu nie służy. Zmiana kwoty pojawia się wyłącznie przed wykonaniem dodatkowej pracy.
Czy przewozicie pianino albo ciężki sejf?
Nie, i nie podejmujemy się tego nawet przy większym składzie. Instrumenty tej wielkości oraz sejfy o dużej masie wymagają specjalistycznego sprzętu, wózków o odpowiedniej nośności i innego zabezpieczenia ładunku. Powiemy wprost, do kogo się z tym zwrócić, zamiast ryzykować uszkodzenie sprzętu i budynku.
Co z tego wynika
Skład ekipy i liczba kursów wynikają z trzech rzeczy: drogi, jaką każdy przedmiot musi pokonać do auta, objętości po rozkręceniu tego, co da się rozkręcić, oraz miejsca, w którym da się zaparkować. Metraż jest w tym równaniu najmniej ważny. Najlepiej dobierzemy plan, gdy podasz piętro, informację o windzie i dojeździe oraz wyślesz zdjęcia pomieszczeń, klatki i wejścia do budynku. Dwie minuty na te zdjęcia zamieniają widełki w konkretną kwotę i konkretny czas pracy.